sobota, 6 czerwca 2015

Rozdział 11 - "A miało być tak idealnie..."

Potem w ciszy weszliśmy na 8 piętro.
Cześć! - wbiegłam do pokoju, ale Edi już spała. Chłopacy stwierdzili, że dzisiaj nie będziemy jej budzić i poszli do siebie. Odłożyłam prezenty dla Edi i poszłam się przebrać w piżame.
Piżama Majki
Gdy już miałam się kłaść spać, po raz kolejny dzisiaj zadzwonił do mnie telefon. To była mama. ...Kurde... ona to wie kiedy zadzwonić!... Odebrałam.
- Hej. Co tam?
- Hej. Plany się pozmieniały. - zaczęła mama.
- Jak to? - zdenerwowałam się.
- Do Anglii wyjedziemy dopiero za miesiąc. Pozdrów Edytke ode mnie.
- Aha fajnie. - powiedziałam sarkastycznie. - A co z młodymi?
- Są zdrowe. My przyjedziemy pojutrze do Warszawy, bo tata musi załatwić pare spraw przed przeprowadzką.
- A jak uda mu się szybciej załatwić, to wyjedziemy szybciej? - zapytałam.
- Tak, raczej tak.
- To dobrze. - uspokoiłam się.
- Myślałam, że chcesz zostać jak najdłużej w stolicy...? - mama nie ukrywała zdziwienia.
- Bo tak było... Aż nie poznałam Leo on... - kolejna osoba dzisiaj przerwała mi.
- To twój chłopak? - zapytała.
- Tak. - zawstydziłam się. ...Nie lubię z nią gadać o takich sprawach...
- Jutro koncert? - dopytywała mama.
- Tak. Ale jutro też muszę jechać do studia RYS, bo będziemy cover nagrywać. - wyznałam.
- To będziecie musiały się jutro pośpieszyć. - zauważyła mama. ...No co ty?...
- No... Damy rade.
- A jaką piosenke chcecie nagrać, bo narazie po internecie chodzi piosenki "Stay Young" i "Keep Smiling" w waszym wykonaniu. - poinformowała mnie rodzicielka.
- Tak? Muszę sprawdzić. - ...Tego to ja nie wiedziałam... - No jutro nagramy "See you again".
- Aha. To powodzenia. Ja kończe buziaki. - mama pożegnała mnie i się rozłączyła. Nie chciało mi się spać. Postanowiłam zobaczyć nasze dotychczasowe covery. Włączyłam youtobe w wyszukiwarke wpisałam covery RYS. Wyświetliły się te dwa, o których wspomniała moja mama. Odsłuchałam je po kolei... Były niezłe. Mam nadzieję, że i jutro dobrze nam pójdzie. Rozmyślałam tak jeszcze chwile, po czym usnęłam.
~~*~~
(poranek)
~Edyta:
Wstałam i poszłam się ubrać.
Outfit Edi
Gotowa postanowiłam obudzić Majke.
- Wstawaj! - wrzasnęłam, gdy spostrzegłam, że delikatne szturchanie nie działa.
- No już... - brunetka wstała i spojrzała na mnie z wyżutem.
- I co się gapisz? - wściekłam się. - Zaraz musimy być w studiu. A ty w piżamie jesteś. - dodałam.
- Idę się ubrać i umyć. - oznajmiła biorąc ręcznik i ubrania.
~Maja:
Wzięłam prysznic. Ubrałam się i wyszłam gotowa z łazienki. W naszym salonie czekał na mnie Leo, Charlie i Edyta.
Outfit Maji
- Tu jest twój prezent imieninowy od twoich rodziców, a ten ode mnie i od Leo. - uśmiechnęłam się do niej, co ona odwzajemniła.
- Dziękuję. - dodała po dłuższej chwili.
- A to jest prezent ode mnie. - Charlie wręczył swój prezent Edycie.
Ona pocałowała go w policzek i przytuliła. Niestety nie zdążyła rozpakować podarków, bo śpieszyliśmy się do studia. Wzięłyśmy szybko torby z ciuchami na przebranie na koncert. Pani Victoria szykowała się do koncertu i nie mogła nas zawieść, więc pojechaliśmy miejskim autobusem.
~~*~~
Po jakimś czasi dojechałyśmy do siedziby RYS. Tam przywitał nas Piter.
- Hej. Same przyjechałyście? - zapytał rozglądając się.
- Tak... bo dzisiaj jest koncert i Leoś z Charlsem się szykują na występ. - oznajmiłam.
- Leoś...hehehe. - przedrzeźniała mnie Edyta.
- To ty jesteś dziewczyną Leo? Widać, że się między Wami coś dzieje. Puszczę plote w radiu. - oznajmił poczym podszedł do mikrofonu i ogłosił "Leo słynny raper z BaM ma dziewczynę. Więcej info o 19:30 - po koncercie." ...Jaki on jest głupi... Te fanki mi żyć nie dadzą...
- Tak, jestem dziewczyną Leo, ale nie musiałeś tego ogłaszać! - wściekłam się.
- Dobra nie dąsaj się. Jaki cover nagracie?
- "See you again". -odpowiedziała Edi, która próbowała powstrzymać śmiech.
- Ok. To zapraszam do studia. - Piter uśmiechnął się do nas.
- Zaczynamy.
- Ej zaraz... A co z teledyskiem? - zdziwiłam się.
- No... Tak się składa, że od jakiegoś czasu śledziły Was ukryte kamerki... Z tego się zmontował fajny materiał na teledyk. Zresztą zobaczycie. Zaczynajcie, bo szkoda czasu. - ...Zajebiście... ukryte kamerki. Tego mi jeszcze brakowało. Za dużo jak na jeden dzień!...
~~*~~
Po 2h opuściliśmy studio. Cover jeszcze dziś miał trafić do sieci.
Teraz tylko szybko się przebrać i na koncert. Z torby wyciągnęłam piękną sukienkę. Leo jej jeszcze nie widział... Ubrałam się w nią szybko i zrobiłam delikatny makijaż. Rozczesałam włosy. Już nie mogę się doczekać...
Outfit Maji
~Edyta:
Postanowiłam posłuchać Charlsa i ubrać sukienkę od niego.
 
Outfit Edi
Podobnie jak Maja zrobiłam delikatny makijaż i uczesałam się. Na rękę założyłam bransoletkę od blondyna. Po chwili w pełni gotowe wsiadłyśmy do autobusu i ruszyłyśmy w kierunku Warszawskiej Stodoły, gdzie miał być koncer.
Dotarłyśmy tam 1h przed czasem. Chłopcy byli otoczeni tysiącami fanek. Charlie rozmawiał z fankami i chyba dobrze się bawił. ...Źle mi z tym...A ja naiwna blondynka robiłam sobie nadzieje...
~Maja:
Leo podszedł do mnie wziął za ręke i zabrał w kierunku fanek.
- To jest Maja. Moja królewna... - przerwałam mu.
- Leo one mnie chyba nie lubią. - smutno stwierdziłam.
- Ale ja cię kocham... - brunet uśmiechnął się do mnie, poczym zabrał do swojej garderoby.
- Jesteś kochany. Nie zostawiłeś mnie. - ...Nie zapomniał o mnie!...
- Fanki muszą wiedzieć o Nas. Miały okazje się dowiedzieć. - zaśmiał się. - To jest dowód, mojej miłości do ciebie. - podszedł do mnie bliżej i podarował mi śliczny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie litery "L".
- Jest cudowny. - pocałowałam go w usta.
- To tylko pozątek niespodzianek na dzisiaj... - tajemniczo uśmiechnął się do mnie.
- Aww... jesteście tacy kochani! - usłyszałam zachwyty ze strony Pani Karen i Pani Victori, które weszły właśnie do pomieszczenia.
- Wiem... - powiedział skromnie Leo.
- Założę się, że jeszcze dzisiaj dowiemy się o Charlim i Edi. - zaśmiała się mama Leo.
- Charls ma niespodzianke dla Edyty... - powiadomiła nas Pani Karen.
(w tym samym czasie)
~Edyta:
...Nie wierzę... dlaczego ja zawsze się tak przywyczajam... Mogłam się spodziewać, że Charlie znajdzie inne i zostanę sama... tak było zawsze i pewnie tak zostanie. A Majka jak zawsze będzie się cieszyć swoim szczęściem. Ta to ma fajnie... Napewno lepiej ode mnie... Bo Leo jej nie opuści! Weszłam do garderoby chłopaków. Charliego jeszcze nie było. Pewnie gada sobie z fankami. Za to Leo był... Stał na środku pomieszczenia trzymając Majke w objęciach. A Pani Karen i Pani Victoria zachwycali się nimi. Smutno mi... Nie mam ochoty być na tym koncercie.
- Hej Edi. Co jest? - Brunetka już wyczuła, że jest coś nie tak.
- Hej. Źle się czuję. Pojadę do domu. - odpowiedziałam wychodząc. Maja podbiegła do mnie.
- Kłamiesz! - wykryła. - Co się stało? Jak nie chcesz być na koncercie to chociaż posiedź w garderobie u Leo, bo rozumiem, że Charlsa nie chcesz widzieć...
- Charlie... mnie zostawił... poszedł sobie do innych... - zaczęłam się rozklejać.
~Charlie:
Czekałem na moment, w którym Edyta pójdzie w innym kierunku. Wiedziałem, że kiedy zacznę rozmawiać z fankami, to Edi sobie pójdzie. Tak też było. Od razu gdy zniknęła za rogiem udałem się do obsługi technicznej.
- Ok, słuchajcie! Dzisiaj jest premiera piosenki "Beautiful". Jak się zacznie wszystkie reflektory mają pójść na dziewczyne, którą wciągnę na scenę. Tam wręczę jej piękny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie litery "C". Wtedy macie światła skierować na nas. Tylko i wyłącznie! Leo chce tak samo w piosence "Shining star" tylko wtedy na niego te światła i na jego wybrankę. Jak coś spieprzycie to pożałujecie. A teraz już do pracy za 2 min zaczyna się koncert! - rozkazałem.
~Majka:
Poszłam zająć miejsce na widowni. Edyta siedziała w garderobie Leo i nie chciała z niej wyjść. Brunet stał za kulisami i czekał na Charliego.
~Leondre:
Czekałem na blondyna. Nagle wszedł i wrzasnął:
- Załatwiłem! Już nie mogę się doczekać miny Edi.
- A ja Majki! - uśmiechnąłem się.
- Wchodzicie na scenę. - usłyszałem głos mamy. Weszliśmy. Na początek zaśpiewaliśmy "Stay strong", a zaraz potym miała być ulubiona piosenka Majki- "Shining Star". Kiedy rozbrzmiały pierwsze dźwięki utworu spojrzałem na brunetke, a ona uśmiechała się do mnie.
~Maja:
Usłyszałam początek "Shining star"... uśmiechnęłam się do bruneta. Nagle wszystkie światła skierowały się na mnie. ...Co się dzieje do cholery?!... Spojrzałam na Leo, a ten podał mi ręke. Weszłam na scene. Leondre zaczął rapować, a w momencie solówki Charlsa wyjął z kieszeni złotą bransoletke z napisem "I.L.Y" i założył na moją zdrową rękę. ...Jezu on jest cudowny. To się dzieje... Szkoda, że nie ma tu Edi... Rozpoczęła się druga zwrotka.
- Tą część dydykuję mojej polskiej księżniczce Maji. - objął mnie i zaczął...
- Kocham cię my polish qeen! - w tej części rapu brunet pocałował mnie w policzek. To uczucie jest wspaniałe. Świetnie się bawiłam. W czasie refrenów tańczyłam razem z Leo. Naprawdę dobrze tańczył. Po chwili rozpoczęła się przerwa. A zaraz po niej miała lecieć piosenka "Beautiful". Leo zdradził mi, że Charls zadydykuje ją Edi.
- Jezu, ale ona nie chce wyjść z twojej garderoby! - poinformowałam Leondre.
- Muszę przekazać Charliemu! - zagorączkował się raper.
- To idź po niego, a ja spróbuję pogadać z Edi. - po tych słowach ruszyłam do garderoby Leo.
- Edyta! Charlie ma dla ciebie niespodziankę... No chodź, zrób to dla niego...
- On ma swoje fanki! Daj mi spokój! - rozkleiła się, a ja ją przytuliłam.
(w tym samym czasie)
~Leondre:
Po słowach Maji podbiegłem do Charlsa, który szedł w moją stronę:
- Charlie... Edi wściekła się, jak ją olałeś podczas rozmowy z fankami. Nie chce wyjść z mojej garderoby! Zrób coś. - nakazałem blondynowi.
- Leo! Nie rób sobie ze mnie jaj. Muszę iść jeszcze się napić przed końcem przerwy. - ...Aha, więc tak mu zależy? On jest głupi, czy coś? Czy on naprawde nie widzi, że ją krzywdzi?! Ok chyba sobie sam z nim nie poradze, pójdę po Majke...
Wbiegłem do garderoby. Brunetka przytulała Edi.
- Maja, Charls...
~~*~~
Biedna Edytka cierpi. ;c
No cóż, tak kończy się brak wsparcia.
Jeżeli jesteście ciekawi, co będzie dalej, to wyczekujcie
kolejnego rozdziału.
Miłego dnia! Enjoy.^^

piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 10 - "Wyczekiwana reakcja..."

- Leo? - odwróciłam się.
- Odpowiesz mi na moje pytanie?
- Leo, ja... Ja się boję. - zająknęłam się.
- Ale czego? Nie jestem typem chłopaka, który zmienia co chwile dziewczyne. Jak już mówie komuś, że go kocham i jeszcze to pokazuje, to mówie szczerze. - wziął mnie za zdrową ręke.
- Wiem... ty zawsze jesteś szczery. - stwierdziłam. - Ale na świecie jest tyle pięknych bambinos, a ty wybrałeś akurat mnie. - otworzyłam drzwi i wyszłam ze studia. Leo podbiegł do mnie.
- Ale ja wybrałem Ciebie... Jak mam ci to pokazać? - chłopak posmutniał.
- Ja się boję... zrozum. Boję się, że tylko teraz tak jest, że tak mówisz, że ci zależy...A gdy zdobędziesz dasz sobie spokój. Przestaniesz się mną przejmować i...
- Zobaczysz udowodnię ci, że tak nie będzie. Musisz mi dać szanse. - ...Jejku on jest kochany... Nie spieprzę tego...
- I ci ją daje! - uśmiechnęłam się do niego i mocno przytuliłam.
- Serio?- niedowierzał.
- Tak. Chcę być twoją księżniczką. - delikatnie pocałowałam go w usta, a on to odwzajemił. ...To się dzieje. Jestem królewną Leo...
- Kocham Cię... - szepnął do mnie po polsku, po czym wziął na ręce i zaczął biec w stronę "pary" blondynów - przyszłej pary.
- Co ty robisz?! - próbowałam powstrzymać śmiech.
- Przedstawie im moją dziewczyne. - uśmiechnął się poraz kolejny dzisiaj.
- Jesteś słodki. - cmoknęłam go w policzek.
- Nie, nie jestem! - zaprzeczył trzymając mnie i patrząc mi w oczy.
- Jacy wy słodcy! - usłyszałam głos Edi.
- Kochani przyjaciele przedstawiam wam moją dziewczyne. - zaczął brunet kładąc mnie na ziemie.
- Jejku wiedziałam! - Edyta prawie płakała ze szczęścia. ...Co ona dzisiaj brała, hahaha... - Gratulacje. - dodała.
- To wspaniale. - poweselał Charlie
- Dziękuję Wam. - zarumieniłam się.
- O Pani Victoria przyjechała. - dodała Edi.
~~*~~
Po 15 min byliśmy pod hotelem. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę pokoju. Po schodach na 8 piętro troche nam to zajęło. Zmęczeni doszliśmy do pokoju. Edyta od razu wzięła rzeczy i poszła się przebrać. Ja siedziałam na kanapie i czytałam książke.
Outfit Edytki
- Dokąd idziesz? - zapytałam, gdy zobaczyłam wychodzącą blondynke.
- Charlie zaproponował mi kino na początek, a potem będę go oprowadzała po Warszawie. - uśmiechnęła się do mnie.
- Miłej zabawy. - odwzajemniłam gest.
~Edyta:
Wyszłam z pokoju, zjechałam windą na dół, tam czekał ma mnie Charls.
- Gotowa? - zapytał.
- Jasne. Kino jest zaraz obok tego hotelu. Chodźmy. - wzięłam go za rękę i razem wyszliśmy z budynku.
Cały czas śledził moje ruchy swoimi zniewalającymi oczkami.
- Nie gap się na mnie... To mnie irytu... - przerwał mi ...Znowu?...Ma do tego zamiłowanie...
- Po to mam oczy. -uśmiechnął się, co odwzajemniłam. Po chwili byliśmy już w środku kina.
(w tym samaym czasie)
~Leondre:
- Hej. - wszedłem do pokoju Majki, po czym usiadłem obok niej.
- Hej. - uśmiechnęła się.
- Co czytasz? - zapytałem.
- "Zostań jeśli kochasz". - odpowiedziała.
- Ciekawe? - znowu zapytałem.
- Tak. Może coś porobimy? - nagle zaproponowała.
- A książka? - zdziwiłem się.
- Może poczekać... - wstała i wzięła mnie za rękę, a ja pociągnęłem ją na swoje kolana i delikatnie pocałowałem. - To co robimy? - powtórzyła pytanie.
- Możemy iść na miasto.... - odpowiedziałem.
- A może oprowadzę cię po Łazienkach Królewskich? - zaproponowała. - Tam jest tak ładnie. - zachęcała.
- No ok. Poczekaj idę się przebrać. - powiedziałem wychodząc z pokoju.
~Maja:
Postanowiłam wziąść przykład z bruneta. Wzięłam ubrania i przebrałam się.
Outfit Maji
W pewnej chwili zadzwonił do mnie telefon.
- Halo? Pani Magda? - odebrałam.
- Tak. Majka jest sprawa... Edyta ma dzisiaj imieniny.
- Zapomniałam! - zdenerwowałam się.
- Spokojnie. Chciałam zapytać, czy odebrałabyś paczkę dla niej z poczty i przekazała jej.
- Tak, oczywiście. - odpowiedziałam.
- To super... Papa. - ucieszyła się mama Edi.
- Dowidzenia. - rozłączyłam się. W tej chwili wszedł Leo.
- Kochanie zmiana planów. - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego? - rozczarował się chłopak.
- Edi ma imieniny. Musze odebrać prezent od jej rodziców z poczty. I sama muszę jej coś kupić. - odpowiedziałam.
- Ok. To chodźmy. - Leo otworzył mi drzwi i razem ruszyliśmy na poczte. Gdy odebrałam paczkę, Leo zadzwonił po swoją mame. Ona zawiozła nas do galerii. Weszliśmy do centrum handlowego. Na pierwszy rzut postanowiłam zajrzeć do House. Tam kupiłam jej torebkę (czarną, dużą z wielkimi zamkami).
Następnie weszłam do H&M, gdzie kupiłam jeansową koszulę. Na samym końcu wysłałam Leo do kiosku i nakazałam kupić mu torebkę ozdobną na prezent. Razem zapkowaliśmy prezenty dla Edi i postanowiliśmy wrócić do hotelu.
(w tym samym czasie)
~Edyta:
Film trwał dłużej niż mi się zdawało. Rozpoczął się o 18:30 a skończył o 22:45. Po zakończeniu seansu udaliśmy się już do domu. Byłam strasznie zmęczona.
- Idź już do pokoju. - nakazał mi Charls, a sam został na dole.
Nagle zadzwonił do mnie telefon.
- Hej mamo. - odebrałam.
- Hej. Co tam? - zapytała.
- Ok. - odpowiedziałam.
- Majka dała ci już prezent? - wypytywała mnie.
- Nie. - zdziwiłam się. - Ale od was?
- Tak. - usłyszałam odpowiedź.
- Jezu jesteście cudowni. Dziękuję. - ucieszyłam się.
- Proszę. Zadzwoń, jak ci się podoba. To wszystkiego naj. Pa. - mama się rozłączyła. Weszłam do pokoju i od razu ruszyłam przebrać się w piżame.
Piżama Edi- po prawej.
~Maja:
Wracaliśmy w ciemności. Zobazyliśmy Charlsa, który odbierał jakieś pudełko od jubilera, który znajdował się na przeciwko naszego hotelu.
- Hej. - zawołał do nas blondas.
- Hej, co tam masz? - dopytywał Leo.
- Prezent dla Edi... - uśmiechnął się.
- Skąd wiedziałeś? - zdziwiłam się.
- Zobaczyłem w kalendarzu. - zaśmiał się Charls. Potem w ciszy weszliśmy na 8 piętro.
- Cześć. - wbiegłam do pokoju, ale Edi...
~~*~~
I co z Edi? Sama jestem ciekawa, gdzie mnie powiało. xD
No to co, mam nadzieję, że Wam się podoba.
Jeśli tak, to komentujcie. Enjoy. ^^
Cyśka xx
Hela xx

czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział 9 - "Czasem jedna rozmowa może zmienić pogląd na świat..."

- Nie znosze zakładów! - wkurzyłam się.
- Czyli jednak... - uśmiechnął się z nadzieją Leo i... poprawił grzywkę.
- Nie rób sobie nadziei! - przewróciłam oczami. Wreszcie doszliśmy do auta Pani Victori. Leo otworzył mi drzwi. ...Jaki z niego dżentelmen... Wsiadłam i zajęłam wygodne miejsce, a zaraz obok mnie usiadł brunet.
- Charlie i Edi jadą z Panią Karen? - zapytałam.
- Tak. To możemy teraz szczerze pogadać? - zbliżył się do mnie Leondre.
- Yhym... - krząknęła pani Victoria. - Nie przeszkadzajcie sobie. - dodała.
- Ok. - powiedział Leo z zadowoleniem zbliżając się jeszcze bardziej.
- Leo! - jęknęłam i odsunęłam się od niego. - Chcesz mnie zgnieść? Pchasz się na mnie jak... - Pani Victoria wysadziła nas pod studiem RYS. Wysiedliśmy. "Pary" (przyszłej pary) blondasów jeszcze nie było, więc postanowiliśmy poczekać na nich w budynku, bo dziś było potwornie zimno.
- Zimno Ci? - zapytał.
- Nie... - odpowiedziałam szorstko, ale tak na serio zamarzałam od środka.
- Jeśli myślisz, że jestem głupi to się mylisz. Widzę, że marzniesz. - rozszyfrował mnie i okrył swoją kurtką.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się. - Nie jesteś głupi... Traktujesz mnie tak, jakbym była twoją księżniczką. Nie powinieneś tak... - tu mi przerwał.
- Jeśli nie chcesz żebym cię tak trak... - też mu wtrąciłam.
- To nie tak... Tu chodzi o to, że ja się boję... - wyznałam. - Boję się, że mnie zostawisz. Po za tym ty mieszkasz w Walii, a ja w Polsce.
- Już niedługo... - wyjawił.
- Jak to? - nie ukrywałam zdziwienia.
- Gadałem z Edi, a ona z twoimi rodzicami. Za tydzień, czyli równo 1 grudnia, czyli dnia, którego wracamy do Anglii ty tam się przeprowadzasz. Będziesz chodziła tam do szkoły. A ja wówczas pokażę Ci najpiękniejsze miejsce w Bristol. Bo tam będziesz mieszkała razem z Edi. To miała być chyba niespodzianka, ale co tam. Jakby coś, ty nic nie wiesz.
- Nie wierzę Ci. Czekaj, zadzwonię do mojej mamy. - stwierdziłam.
- Ok. Ale ja mówię prawdę.
- Halo... Mama?
- Hej Majka.
- To prawda? Będę mieszkała w Anglii? - zapytałam.
- Tak, za tydzie.... - tu jej przerwałam.
- No dzięki. Papa. - rozłączyłam się. - Leo, Miałeś racje! - przytuliłam go.
- Ja zawsze mam racje! - pocałował mnie w policzek. - To co, zostaniesz moją księżniczką? - zapytał i w tym właśnie momencie do budyku wbiegli Edyta i Charlie.
- Hej miśki! Idziemy? -uśmiechnęła się blondynka i wzięła mnie za ręke.
- Ale ja chciałam porozmawiać z Leondrem o... - tu chamsko mi przerwała.
- Nie ma ale... Piter czeka na nas, mamy 20 min spóźnienia! - wydarła się po raz kolejny dzisiaj, a ja posłusznie poszłam za nią.
- Nie odpowiedziałaś mi na pytanie! - podszedł do nas Leo.
- Później pogadacie. - stwierdziła Edi i weszła ze mną do sali nagrań.
~Charlie:
- Olała mnie. - brunet widocznie posmutniał.
- Jakie pytanie? Leo o co chodzi? - zaniepokoiłem się.
- Bo zapytałem Maję o nas... - zaplątał się Leo. Poczym dodał - No wiesz, o co chodzi.
- Wiem. Jak chcesz, to poprosze Edyte czy oprowadzi mnie po Warszawie, a wtedy wy sobie pogadacie. - stwierdziłem zadowolony z mojego rozumowania.
- Jakbyś mógł, to byłoby super. - ucieszył się Leo.
- Spokojnie, ja coś wymyślę. - uspokoiłem bruneta. - A teraz chodź, wejdziemy do sali.
~Edyta:
- Hej. - usłyszałam głos Pitera.
- Hej. Wiem, że się spóźniłam... ale... ale to przez Edi. - odezwała się Majka.
- Że co słucham?! - wkurzyłam się.
- Dobra... dajcie se siana. Mniejsza o to. Macie już jakąś piosenke? - zapytał.
- Mamy, ale... - odezwałam się. I w tym momencie wbili Leo i Charls.
- Co macie? - zapytał blondyn.
- Właśnie co mamy? - zgubiła się Maja.
- No, piosenkę... Znaczy, kiedyś byłam sama w domu i jak siedziałam taka zdołowana to pisałam. Tylko muszę do zwrotek dodać bity. Te dla Majki. Zresztą, to chyba i tak nieważne...- powiedziałam onieśmielona.
- To może najpierw nagracie jakiś cover? Tak żeby się wybić. - zaproponował Piter.
- My ostatnio nagraliśmy "See you again". - wtrącił się Leo. - Ale wy musicie wziąć jakąś inną piosenkę, bo nie macie rapera. - dodał.
- Jak nie mamy? - zdziwiłam się.
- No, bo wy przecież pop śpiewacie. - wypowiedział się Charls.
- A Majka? - spojrzałam na nich zdziwionym wzrokiem ...Again...
- To ty rapujesz? - podszedł do Majki Leoś. - Myślałem, że śpiewasz. - dodał z jeszcze większym zdziwieniem niż ja.
- Hela i śpiewanie! Hahaha- wybuchnęłam śmiechem.
- Jaka Hela? - Leo zmierzył mnie wzrokiem typu "O czym ty pieprzysz?".
- No, Majka ma na imię Hela, ale jej przyjaciele nie mówią tak do niej bo nie lubi tego imienia. Ja mam na imię Marcela, ale mówią do mnie Edi. Z podobnych powodów.
- Aha?! To wszystko wyjaśnia.- stwierdził Leo.
- Dobra, zamknijcie się! - krzyknął Piter. - Nagracie cover. Jutro o tej samej porze widzimy się tutaj.
- Ok. Możemy już iść? - zapytałam.
- Tak. To do jutra. - Piter otworzył nam drzwi. A ja razem z Charlsem wyszliśmy.
~Maja:
Postanowiłam poczekać na Leo, który godzine zbierał się z krzesła.
Odwróciłam się, aby zobaczyć jak słodko razem wyglądają blondasy i nagle poczułam dłonie Leo na moich oczach.
- Leo? - odwróciłam się.
- Odpowiesz mi na moje pytanie?
- Leo ja...
~~*~~
Ten emocjonujący początek ;d
No cóż, pewnie jesteście ciekawi, co odpowie Maja.
No to czekajcie na kolejny rozdział, 
Papa. Enjoy. ^^

wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział 8 - "Miłości jest rzeczą, która posiada siłę większą, niż mój smutek i ból..."

Kurde, Majka mnie zabije, ale nie mogę tak pozwolić rozpieprzyć ich związku. Muszę coś zrobić, ale co...?
~~*~~
- Zależy Ci na niej? - zapytałam.
- Nawet nie wiesz jak... - odpowiedział.
- Opowiem Ci o niej, ona mnie za to zabije... A tam Charlie uratujesz mnie prawda? - zaśmiałam się, a on przytaknął.
- Jasne! Charlie bohater... hehe!
- Co chcesz wiedzieć? - zadałam kolejne pytanie.
- Dlaczego ona się tnie? - odpowiedział pytaniem na pytanie. ...Świetnie...
- Cięła... - poprawiłam go. - Dlatego, że nie miała w nikim wsparcia. Jej mama jest fajna. Jej tata też, ale są tak zapracowani, że po za kasą nie mogą jej niczego innego dać. A jej nie zależy na kasie... Ona jest skromna... Nawet miała akcje z dyrem o to cięcie, w piątej klasie musiała zmienić szkołe bo nie miała życia. Wszyscy jej dokuczali. W 1-3 podstawówki też... Tylko wtedy nie miała nikogo bo ja ją poznałam w 4 klasie... - tu mi przerwano.
- To wy nie jesteście siostrami? - zapytał Charlie.
- Nie... Jesteśmy przyjaciółkami, ale traktujemy się jak siostry. Nasi rodzice o tym wiedzą, dlatego podróżuję z nią. Jeśli chodzi o jej prawdziwe siostry to jedna ma 7 lat, a druga 4. Starsza to Adriana, a młodsza Ola. Wracając do starego tematu... Teraz jesteśmy w gimnazjum. Ale musimy je zmienić, bo tata Majki buduje się w Bristol. Tam powstanie też jego firma. Tu będziemy jeszcze tydzień, ale Majka jeszcze nie wie. Zapomniałam jej powiedzieć.
- My chodzimy do szkoły w Bristol. - przerwał mi zadowolony Leo.
- Właśnie, byłoby super, gdybyście poszły do tej samej szkoły co my. - stwierdził Charls.
- A do jakiej chodzicie? - zapytałam.
- Do artystycznego. - odpowiedział Leo.
- Gdzie ty idziesz? - zapytaliśmy równo z blondynem.
- Szukać Majki. Jeszcze sobie coś zrobi!- odpowiedział i wyszedł.
~~*~~
~Leondre:
Po długim szukaniu znalazłem ją siedzącą na parapecie. Podszedłem do niej. Brunetka spojrzała na mnie po czym zerwała się do ucieczki. ...Zajebiście... Zacząłem ją gonić. Zobaczyłem w jej rękach coś srebrnego. Przyśpieszyłem. ...Cholera, jak na laske szybka jest... Wreszcie ją dogoniłem. Złapałem w talii i odwróciłem.
- Czego chcesz? - zapytała, próbując powstrzymać się od łez.
- Płakałaś? - zapytałem.
- Może... nic ci do tego. - przewróciła oczami.
- Masz ładne oczy. - uśmiechnąłem się biorąc ją za ręce. Jej dłoń była jakaś taka wilgotna. Spóściłem wzrok na ręce Majki. To nie był pot, ani woda - to była krew. Z jej drugiej dłoni wyleciała żyletka.
- Co to ma być? Edi mówiła, że z tym skończyłaś. - wściekłem się.
- Więc ci powiedziała... - zaczęła Maja.
- Nie zmieniaj tematu. Tylko odpowiedz... Czemu? - zaszkliły mi się oczy.
- Wyjaśnie Ci... Daj mi chwilę. - mówiła próbując zatamować krew z dłoni.
- Zacznij tłumaczyć, a ja zaniosę cię do mojego pokoju i zrobię ci opatrunek.
- Dobrze... Bo widzisz... Ja nie chciałam sobie nic robić. Ja tak mam, że jak jestem smutna, to idę w miejsce odosobnienia... - przerwałem jej.
- Czyli parapet? - upewniłem się.
- Tak. Zawsze, gdy tak siedzę na jakimś parapecie wyciągam żyletkę z portfela. Nawet Edi o tym nie wie... Ale nie chcę sobie nic zrobić. Ja ją tylko dotykam i odkładam spowrotem. Już od dawna nic sobie nie robię.
- A jak wytłumaczysz to? - doszliśmy już położyłem Majke i wskazałem na rane.
- To był przypadek. Wystraszyłam się ciebie i zaczęłam uciekać.
- Ale dlaczego? Nie mogłaś mi tego spokojnie wyjaśnić? - zapytałem otwierając jej drzwi od mojego pokoju.
- Nie. Bo bałam się, że weźmiesz mnie za idiotkę i... - przerwałem jej.
- Dobra teraz umyję ci rane wodą utlenioną i obwiążę bandażem. - zgrabnie wykonałem te czynności.
- Auu! - Maja krzyknęła. - To szczypie. - przytuliłem ją.
- Już po wszystkim. - uśmiechnąłem się. - A teraz porozmawiasz ze mną? - ona tylko zmierzyła mnie wzrokiem. - Jesteśmy tu sami, możesz mi zaufać... - przerwała mi.
- Wiem. Dobra to chodź. Pójdziemy w moje ulubione miejsce. Byłam tam raz w 6 klasie na wycieczce. To jest na Wilanowii... Trochę tam pojedziemy.
- Ja mam czas... Ale mamy sobie dużo do wyjaśnienia, więc zacznij już. - zniecierpliwiłem się.
- Dobra to ja lecę się przebrać i ogarnąć bo trochę się rozmazałam. I zaraz wracam. - dodała zgodnie.
- Oki. Czekam na dole. - odpowiedziałem.
(w tym samym czasie)
~Edyta:
Jezu ona z nim nie porozmawia. Ja to wiem, ona jest uparta jak baran, jak się wkurzy.
- Charlie, to jest pewne!... - krzyknęłam.
- Co jest pewne? - blondas zdziwił się.
- O kurwa!... Znowu głośno rozmyślałam hahahahaha. - wydarłam się niestety po angielsku, po czym zaczęłam się śmiać. ... Typowe...
Po chwili zdałam sobie sprawe co powiedziałam.
- Chcesz mnie pocieszyć? - zapytałam z ironią.
- Tak, jasne! - odpowiedział.
- Powiedz, że powiedziałam to "kurwa" po polsku?... - załamałam ręce.
- Nie, ale jeśli cię to pocieszy... To możemy udać, że tego nie było. - ...Aha... moment, tu pewnie jest jakiś haczyk i ja go odnajdę.... Przechytrzę go! Dobra, ale on chyba mi takiego świństwa nie zrobi...
- Dobra załóżmy, że nie ma tu żadnego haczyka. Udaj, że tego nie było...
- A co z tego będę miał? - zaśmiał się.
- Postawię ci Colę. - próbowałam go przekupić. ...Napewno się zdecyduje... On przecież uwielbia cole!...hehehe...
- Nie... Nie musisz. Wystarczy tu... - wskazał policzek. - I nie ma wymówki "musimy się poznać". - dodał.
- Bo musimy się poznać... - spojrzałam na niego wzrokiem "wiem do czego zmierzasz".
- Ok. Jestem Charlie. Mam 16 lat. Urodziłem się 27.10.1998 roku. Jestem piosenkarzem. Śpiewam w duecie BaM... I jest osoba, którą kocham nad życie... - tu przerwałam mu pytaniem.
- Twoja mama? - postanowiłam brnąć w jego grę.
- Ty... To jak wynagrodzisz mi milczenie? - uknuł podstęp i po raz kolejny wskazał policzek.
- Zastanowię się... Nie! - odwróciłam się plecami do niego, a on objął mnie w talii i zaczął łaskotać.
- Wiesz za chwile wróci Leo i Majka, a ja im powiem, że taka grzeczna dziewczynka jak ty przeklina. - zaszantarzował mnie. A ja wybuchnęłam śmiechem.
- To ty mnie naprawdę nie znasz, skoro tak uważasz. - stwierdziłam z uśmieszkiem w stylu "ze mną się nie zadziera ułomie".
- Jeszcze zobaczymy. - odwzajemnił uśmiech.
~~*~~
Maja wróciła do pokoju, miała ręke w bandażu. Nie chciała ze mną rozmawiać, poszła do łazienki i dodała.
- Za chwile jedziemy do studia mieliśmy ustalać szczegóły o naszej premierze albumu. Idę się przebrać.
- Co ubierasz? - zapytałam.
- Szorty i jakiś sweterek, albo coś innego, bo wiesz wszystko się może zdarzyć. - zaśmiała się.
- Jezu jak to zrobiłeś? - zapytałam Leo. - Nawet ja nie potrafie jej pocieszyć kiedy ma doła. - nie ukrywałam zdziwienia.
- Normalnie. - odpowiedział skromnie. Maja wyszła z łazienki gotowa do wyjazdu.
Outfit Maji
Leo podszedł do niej zabrał ją za ręke i razem z nią poszedł usiąść na kanapie. Ja też postanowiłam się przebrać. Zajęłam ubikacje. 
Po chwili wyszłam z łazienki w pełni gotowa, ale oczywiście głupia Edi zachaczyła o zamek od klamki i podarła rajstopy.
Outfil Edi (po zmianie, ze względu na podarte rajstopy) xd
- No, kurwa... no! Jaka ze mnie lama. Będę musiała się przebrać. - wydarłam się.
- Edi miałaś nie przeklinać! - pouczyła mnie Majka. - Jeszcze raz, to dzwonie do twojej mamy. - kolejna osoba dzisiaj mnie zaszantarzowała.
- Wiesz Majka... - odezwał się Charlie. - Bo Edi dzisiaj... - I w tym momencie mądra "ja" podbiegłam do blondyna i wpiłam się w jego usta.
- Nie powiesz? Prawda? - upewniłam się szepcząc.
- Nie, ale wiedziałem, że mnie w końcu dzisiaj pocałujesz. - powiedział ze satysfakcją Charls.
- O co chodzi? - zapytała niewtajemniczona brunetka.
- Nic. - odpowiedział Charlie i wziął mnie za rękę i razem ruszyliśmy do samochodu.
~Maja:
- Między nimi coś będzie! - zwróciłam się do bruneta, również ruszając w stronę auta. Razem schodziliśmy po schodach.
- To tak jak między nami... - brunet spojrzał mi w oczy.
- No... jasne... Dobrze, że idziemy po schodach, bo w windzie by mi się klaustrofobia odezwała. - chamsko zadarłam nosa.
- Założysz się ze mną? - Leo pokazał ząbki.
- Nie znoszę zakładów! - wkurzyłam się.
- Czyli jednak... - uśmiechnął się z nadzieją Leo i ...
~~*~~
I co dalej? Tego się dowiemy w dziewiątce. Jak na dzisiaj to tyle.
Mamy nadzieję, że Wam się podoba i czekacie na kolejny rozdział.
Jeśli tak, komentujcie. Enjoy. ^ ^

Rozdział 7 - "Zawsze jest rzecz, która psuje szczęście..."

- To moja ulubiona saga. Jesteś cudowny. - ponownie cmoknęłam go w policzek. Następnie się w niego wtuliłam.
Nagle do pokoju weszła Pani Victoria.
- Leo wszędzie cię szukałam. Oo... Przepraszam, nie chciałam przeszkadzać, ale Karen wszędzie szuka Charlsa. Wiesz może gdzie jest?
- Z Edi na zakupach. - powiedziałam ledwo żywa. ...Jestem taka zmęczona... Ale nie mogę zasnąć bo Leo stąd pójdzie, a tego nie chcę...
- Dziękuję Majka. - uśmiechnęła się do mnie Pani Victoria i dodała - Wiedziałam, że Leo cię polubi.
- Jest Pani bardzo miła. - rozpromieniła mi się twarz.
- Leo, teraz będziecie mieć pare dni wolnego. Możesz jeszcze posiedzieć, ale nie męcz jej za długo... padnięta jest. - powiedziała rodzicielka Leo.
- Nie jestem! - i w tym momencie ziewnęłam.
- Haha widać... Albo lubicie swoje towarzystwo, albo... nie no, nie ma innej opcji. - zaśmiała się Pani Victoria.
- Można tak powiedzieć, że się lubimy. - Leo 4 raz dzisiaj cmoknął mnie w policzek.
(godz. 22:41)
~Edyta:
Wracałam z Charlim na nogach z galerii. Byłam padnięta. Nigdy nie byłam jesze tak długo na zakupach. Było naprawdę cudownie. Okupiłam się jak nigdy. Charls kupił mi śliczną sukiemkę, którą kazał mi założyć na koncert. Nie wiem po co, ale go posłucham... Mimo to, że nie lubię spódniczek, zrobię wyjątek.
- Ponieść Cię? Wskakuj na plecy! - nakazał, nie czekając na odpowiedź.
- Nie, lepiej... nie. Ja do lekkich nie należę... - ale on mi przerwał.
- Cicho...- Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
~~*~~
Przyniósł mnie, aż pod hotel. Kochany. Wbiegł ze mną do windy. Nacisnął 8 piętro. Postawił mnie na ziemi. Staliśmy w milczeniu patrzą sobie w oczy. On był coraz bliżej. Aż w końcu wpił się w moje usta. Jednak głupia ja odsunęłam się od niego.
- To za wcześnie, musimy się lepiej poznać. - zaczęłam ze starą śpiewką. Dotarliśmy do pokoju. Nagle zadzwonił do mnie telefon. ...Kto jest tak nie normalny i dzwoni do mnie o tej porze...? No tak mama Majki...
- Dobry wieczór. - zaczęłam.
- Hej laska. Fajnych macie chłopaków. BaM z moimi podopiecznymi. Kto by pomyślał... - rozkręcała się Pani Diana. Już wiemy po kim Majka tak nawija.
- To są nasi przyjaciele. - odpowiedziałam.
- Media mówią coś innego... - upierała się moja opiekunka.
- Media kłamią! - stwierdziłam. - A tak w ogóle, kiedy państwo przyjadą? - zapytałam.
- Arianka jest jeszcze chora. Ale to tylko ospa. Prawdopodobnie Majka przeprowadzi się do Anglii... - nie dałam jej skończyć.
- Jak to? - zdenerwowałam się.
- Edi spokojnie, ty też pojedziesz z nami. Tam będziesz chodziła do liceum artystycznego z Majką. Ona na profil aktorski, a ty na muzyczny. Nawet z twoją mamą gadałam. Zgodziła się. Dodatkowo powiem Ci, że zamieszkamy w Bristol.
- Super! - ucieszyłam się. - A czemu akurat w Bristol? - zapytałam.
- Tam buduje się tata Majki. Powstanie tam również ogromna firma. - oznajmiła.
- Majka w razie czego śpi. A ile jeszcze spędzimy czasu w Warszawie?
- Tydzień. - odpowiedziała. - Edytka, ja kończę pa pa buziaczki. - pożegnała się po czym się rozłączyła.
- Kto dzwonił? - zapytał Charls.
- Mama Majki. - odpowiedziałam spokojnie, ale w głębi duszy szalałam. ...Nie wierzę będę codziennie widywała Charlsa. Może jednak nasz związek wypali? Nie powinnam go tak od razu skreślać. Jestem głupia. Muszę mu powiedzieć, że czuję do niego coś więcej niż przyjaźń...
(godz. 24:32)
~Maja:
Obudziłam się w nocy w ramionach Leo. Uśmiechnęłam się do niego, po czym wstałam ubrać się w piżame. Wzięłam ubranie do łazienki, umyłam się i wyszłam gotowa do snu.
Piżamka Maji
Leo czekał na mnie na kanapie. Kochany brunet. Rozłożył nawet kanape i stwierdził, że dzisiaj śpi u nas. Niech mu będzie, mam słabość do jego oczu. Są mega słodkie. Położyłam się opierając głowe na jego kolanach.
- Poznałam cię dzisiaj, a czuję się jakbym znała cię od lat. - uśmiechnęłam się do niego. Nagle weszła Edi z Charlim.
- Majka mam coś dla ciebie. Prezent na spóźnione urodziny. - pocałowała mnie w policzek. Wręczyła mi malutką torbę, a w niej kartonik. W środku była bandamka w kolorze błękitnym. A pod nią zegarek marki Yes. ...Jejku jaka ona kochana... Przytuliłam ją.
- Dziękuję. - szepnęłam.
- Jutro koniecznie zadzwoń do mamy. Ona ma dla ciebie jeszcze większą niespodzianke. - powiedziała tajemniczo. - Jutro muszę porozmawiać z Charlim... I to bardzo poważnie. - dodała po chwili. Spojrzałam na blondasów, oni razem wyglądali ślicznie...
~Charlie:
- Jutro to my się musimy poznać. - dodałem z przekąsem. Poczym pocałowałem Edi w policzek i poszedłem do siebie. Leo ruszył moim śladami, jednak po drodze całując Majkę.
- My też musimy pogadać. - dodał na pożegnanie Majce.
~Majka:
- Tak, wiem. - odpowiedziałam już sama do siebie, bo Leo zdążył wyjść. ...Tak, ja i mój zapłon. Ciekawe, o czym chce ze mną gadać...?
~~*~~
Strasznie mi się nudziło. Spojrzałam na Edi, ale ona już spała. Zasnęła w ciuchach, nie zdążyła się przebrać. ...Ahh trudno... Każdemu może się zdażyć. Jej się zdarza dosyć często, no ale cóź. Co ja mam teraz robić, tak mi się nudzi... Podeszłam do okna. Z przeciwnego okna wyglądał Leo. Nasz oczy na siebie spojrzały. Staliśmy tak w tych oknach w ciszy.
- Majka, kocham cię! - krzyknął nagle Leo. ...Jezu co za wariat... jak ja go kocham... Muszę mu to kiedyś powiedzieć... Odeszłam od okna i podeszłam do biórka. Tam leżał długopis i jakaś pusta kartka. Postanowiłam, że to co teraz czuję przeniosę na kartkę w formie listu do Leo. Tak zawsze robiła Edi. Przenosiła uczucia na papier. Tylko tyle, że mu go nie dam... Rano go wywalę... A mi będzie łatwiej z nim rozmawiać... Zaczęłam pisać (po angielsku oczywiście)...
"Kochany Leo,
nie myśl, że nic do ciebie nie czuję... Bo ja ciebie naprawdę kocham... Tylko boję się, że mnie zostawisz... A tego bym nie przeżyła... Chcę być z tobą, ale nie wiem co mam ci powiedzieć... Bo gdy Cię widzę plącze mi się język i pocą ręce. Ty, niedługo wyjedziesz do swojego domu, a ja zostanę tu... Rozłąka by za bardzo bolała... A ja nie chcę cierpieć. W swoim życiu cierpiałam za dużo... a mimo to się uśmiecham. Uwielbiam mówić o sobie innym... nawet te najgorsze rzeczy, ale z tobą jest inaczej... Tak mi na tobie zależy, że boję się ci co kolwiek powiedzieć. Boję się, że mnie wyśmiejesz i porzucisz. Jak to nie raz robili inni chłopcy. Wybacz mi... Jestem głupia, nic nie zrobie... Wiedz jednak, że cię kocham!...
Na zawsze twoja
Majka"
Zostawiłam list na biórku z myślą, że jutro go wyrzucę i poszłam spać. Szybko usnęłam...
~~*~~
(Ranek- 7:30)
~Leondre:
Cicho opuściłem pokój. Charlie jeszcze spał. Poszedłem do Majki. Dziewczyny miały otwarty pokój, więc wszedłem bez pukania. One też spały. Postanowiłem usiąść przy biórku i poczekać, aż się obudzą. Na blacie leżał list zaadresownay do mnie, więc postanowiłem przeczytać. ...Jejku ona mnie kocha... Trzymałem list w rękach i patrzyłem na napis "... bo ja ciebie naprawde kocham...". Nagle obudziła się Majka. Zerwała się i podbiegła do mnie...
- Oddaj to! - krzyknęła nadąsana i czerwona jak burak. - Jesteś chory, chory psychicznie... Rozumiesz? Nie wiesz, że cudzych listów się nie czyta!? - wydarła się.
- Nie krzycz, bo obudzisz Edi... A po za tym list był zaadresowany do mnie. - uśmiechnąłem się. Po czym dodałem. - I tak to przeczytałem. Wiem, że mnie kochasz i wiem czego się boisz... Dzisiaj nie uniknie cię rozmowa... Pojadę z tobą do studia. Też pomogę Wam w nagrywaniu płyty...
~Maja:
Milczałam... Byłam wkurzona. ...Mogłam to odrazu wywalić. Jestem debilką... Ruszyłam w stronę łazienki. Zamknęłam się tam i zaczęłam płakać.
- Majka porozmawiaj ze mną... - dobijał się Leo.
- Czy Was porypało?! Wiem, że się lubicie... nawet bardzo lubbicie... ale dajcie mi kurwa spać!!! - darła się Edi.
~Edyta:
Na moje słowa wszedł Charlie. ...No brawo no to wszystkich już obudzili...
- Co tu się dzieje? - zapytał mnie Charls.
- Bo Leo zabrał Maji jakiś list... - położyłam się z powrotem. Charlie podszedł do mnie i położył się obok.
- Dobra niech załatwiają swoje sprawy sami... - powiedział Charlie. - Chodźmy na śniadanie. - wstałam.
- Edi... hahaha! - wyśmiał mnie Charlie.
- Jezu, zapomniałam się przebrać! Czemu mi nic nie mówisz? Czekaj idę się przebrać... Czekaj tu. - stwierdziłam.
~~*~~
Maja nieźle wkurwiona wybiegła z łazienki... Wykożystałam ten fakt i poszłam się przebrać, póki jej "kryjówka" została opuszczona...
Outfit Edi
~Maja:
Wybiegłam z łazienki. Nie miałam gdzie się podziać, więc poszłam w miejsce, które mnie uspokajało i było odosobnieniem...
~Edyta:
Przebrałam się. Wyszłam z łazienki w pełnie gotowa.
- Ślicznie wyglądasz. - stwierdził Charls, gdy ja przeglądałam się w dużym lustrze.
- Nie! Ja jestem brzydka i gruba i...- tu mi przerwał.
- I moja... - ...On majaczy, chyba się nie wyspał. Albo źle na niego wpłynęły wczorajsze zakupy... - Nie kłam. Jesteś cudowna, idealna i inteligentna. - dodał, a ja się zarumieniłam. Spojrzałam na Leo, który siedział nadal przy biórku. Ręce miał na blacie, a w rękach trzymał list.
- Co jest? - zapytałam.
- Nic... Majka się na dobre wkurzyła. Szkoda, że nie rozumie, że ją kocham i...
- Rozumie. - weszłam mu w słowo.
- Ale najgorsze jest to, że nie mam pojęcia gdzie ona jest... - wyjawił prawie płacząc.
- Ja wiem. - uśmiechnęłam się. - Dam sobie łeb odciąć, że jest gdzieś... - tu usłyszałam blondasa.
- Głowe. - poprawił mnie.
- Dobra, dobra daj se siana z poprawianiem mnie. - wściekłam się. - A więc, jak już mówiłam, to jest gdzieś na korytarzu i pewnie siedzi sama na parapecie. Ona tak ma jak jest zdołowana to idzie sobie i siada gdzieś daleko od innych na jakimś parapecie i patrzy w okno. Kiedyś zapytałam czemu patrzy tak w okno to powiedziała, że widzi w nim przeszłość. - dodałam.
Kurde Majka mnie zabije, ale nie mogę tak pozwolić rozpieprzyć ich związku. Muszę coś zrobić, ale co...?
~~*~~
Majka, szalejesz... Uwierzcie, będzie się działo.
Mam dla Was niespodziankę. :D
Jeszcze dzisiaj pojawi się 8 rozdział.
Więc czekajcie, i komentujcie, to bardzo motywuje.
Papatki. Enjoy. ^^

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział 6 - "Nie można skrywać swoich uczuć..."

- Daj mi przeprowadzić z tobą normalny wywiad. - odpowiedziałam. I odeszłam. Postanowiłam pójść poszukać Majki. Pocieszyć ją i wogóle, ale....
...ale ktoś był tam pierwszy. Tak to był Leo... Maja wyglądała na taką szczęśliwą w jego objęciach.
~Maja:
- Maja, ale ja ciebie naprawdę kocham... Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Ale skoro chcesz się poznać lepiej, to może oprowadzisz mnie po Warszawie?
- Chętnie, tylko ja mieszkam tu od tygodnia. - Leo spojrzał na mnie wzrokiem "zgódź się skarbie" nie mogłam odmówić. - Dobra, jak tak bardzo chcesz, to pobłądzimy razem po Warszawie. Pogadamy, ty opowiesz mi o sobie, a ja o sobie. To kiedy? - zapytałam rozpromieniona.
- Jutro. Mam cały dzień wolny. - zaproponował Leo.
- To jesteśmy umówieni. - zadowolona cmoknęłam go w policzek i odeszłam, a on widocznie się zarumienił.
~~*~~
Szłam korytarzem spowrotem do sali. Aż nagle z jakiegoś kąta wyskoczyła mi Edi.
- Wszystko widziałam. - uśmiechnęła się z przekąsem. - Charlie zaproponował mi dzisiaj wieczorem zakupy... Cudownie. Oni są tacy kochani. Nie możemy tego spieprzyć. Wiesz ile BaMbinos chciało by być w naszej skórze? - Edi uniosła brwi.
- Wiem. - odrzekłam próbując się uśmiechnąć. Przejęłam się. ...Jest tyle pięknych BaMbino, a Leo wybrał mnie. Powinnam się cieszyć, ale ja się boję, że go stracę, tak jak 2 moich byłych. Dodatkowo jestem taka niedostępna, chyba powinnam dać się ponieść uczuciom? Nie wiem. Majka nie myśl o tym. Idź prowadzić audycje...
~~*~~
Gdy weszłyśmy do sali Piter czekał już na Nas.
- Jesteście gotowe? - zapytał i wręczył nam mikrofony nawet nie czekając na odpowiedz. - Ja zostawiam Was samych. Macie z Nimi normalnie gadać, zadawać im pytania itp. Ja będę siedział w sali obok. I dodawał komentarze, których Wy nie będziecie słyszeć. A i jeszcze coś, pamiętajcie, że wszystko jest na żywo. - pokiwał nam wesoło i wyszedł.
- Ok, Leo twój ulubiony film? - zapytałam.
- Igrzyska śmierci. - odpowiedział zadowolony. - Wiesz dzisiaj możemy razem obejrze... - przerwałam mu wzrokiem "skończ debilu", a on automatycznie zamknął tą swoją śliczną buźkę.
- A twój?- zapytała Edi, ale swoje pytanie kierowała do Charlsa.
- Kocham Minionki. - wykrzyknął. ...Nie no Charlie... naprawdę nikt o tym nie wiedział...
Zadałyśmy jeszcze kilka pytań i zakończyłyśmy naszą audycję.
~~*~~
Mama Leo znowu podwiozła nas, ale tym razem pod hotel. Ona jest taka sympatyczna.
- Dziękujemy. - uśmiechnęłam się, po czym weszłam do hotelowego holu. Za mną szła Edi.
- Rozumiem, że nie chcesz jechać windą? - zapytała Edi.
- Nie. - odpowiedziałam.
- Majka, ja wjadę z Charliem windą, a ty zamów jedzenie. Może być pizza. - nakazała Edi.
- Ok. - odpowiedziałam. Byłam trochę zdołowana, że będę musiała na 8 piętro wchodzić sama po schodach. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Leo.
- Poczekam za tobą. - uśmiechnął się. - A ze mną wjedziesz windą? - zapytał.
- Ja mam klaustrofobię... boję się. - wyjawiłam.
- Ale te windy są duże. A w razie czego Cię uratuję. Jestem Leo Super Hero! - zachęcał Leo. ...No kurde raz się żyje Majka, to tylko 2 minuty. Wjadę na to 8 piętro i będzie dobrze. Przecież nic nie może się stać...
- Bardzo Ci zależy? - zapytałam.
- Na czym? Bo wiesz mi na wielu rzeczach zależy... - objął mnie i oparł brode na mojej głowie. ...Ahhh czemu ja jestem taka niska?...
- Jesteś kochany. - stwierdziłam.
- Szkoda, że nie przez ciebie... - posmutniał.
- Coś ty powiedział? - szturchnęłam go. - Ja ciebie kocham. Jestem przecież BaMbino. - uśmiechnęłam się spoglądając mu w oczy.
- Ale ja bym chciał... - ...Nie Leo, nie zaczynaj tematu... Przerwałam mu.
- Wiem... - odeszłam od Niego. Zamówiłam pizze do pokoju 143. ...Sam numer pokoju mówi, kto tam mieszka... hehehe!... I odeszłam. Leo nadal stał w tym samym miejscu, tyle, że otoczony dziesiątkami fanek. Posmutniałam. Dobra to boli... Chyba jednak coś do niego czuję. Tam gdzieś głęboko w środku... I wcale nie mówię o moich zakwasach. Wściekła ruszyłam w strone windy. Leo do mnie dołączył i wziął za ręke. Pociągnął w strone fanek.
- To jest moja wybranka. Ale zgrywa niedostępną.... - pokazał mnie BaMbino, które go otaczały. Spojrzałam na niego wzrokiem "co ty robisz, idioto?", ale on tylko się do mnie uśmiechnął.
- Mogę już iść do pokoju, bo wiesz po schodach na 8 piętro... To troche mi zajmie! - powiedziałam wkurzona.
- Ależ Maju, ja zamierzam z tobą wjechać windą. - oznajmił całując mnie w policzek, co najwyraźniej nie spodobało się fankom. Rozdał pare autografów. Porozmawiał z fankami i dopiero wtedy wziął mnie za ręke i ruszył w stronę windy. Razem wjechaliśmy windą na 8 piętro. Odprowadzając mnie do pokoju oznajmił, iż za chwile po mnie przyjdzie. Ja postanowiłam się przebrać. Naszykowałam sobie ubrania i ruszyłam w stronę łazienki, która jak zauważyłam, była zajęta.
Outfit Maji
Nie mogłam się przebrać w łazience, bo Edi brała prysznic. Postanowiłam się przebrać w swoim pokoju. Zdjęłam spodnie i założyłam jeansy.
Ściągnęłam bluzkę, chciałam założyć koszule, ale wtedy wszedł Leo. Zatkało mnie, było mi głupio... Stałam tak na środku pokoju w staniku. Leo podszedł do mnie i...
- Leo... Przepraszam, głupio wyszło... - ale tu przerwał mi pocałunkiem. ...On całuje mnie? O jezu... Tak sam z siebie. Jaki on jest kochany! A ja jestem głupia... Najpierw gadam o tym, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, a potem się z nim całuje. Kurde... chyba kiedyś będę musiała mu powiedzieć co do niego czuję. Ta rozmowa będzie nie unikniona...
- Daj spokój. Jest dobrze. - wyrwał mi z rąk koszule i położył na łóżku. Następnie podniósł mnie i powiedział:
- Kocham Cię my polish Qeen.
- Ty nigdy nie odpuszczasz...? - stwierdziłam, równocześnie pytając.
- A ty jesteś zawsze taka niedostępna? - zapytał.
- Nie! - wpiłam się w jego usta. - Tylko w twoim przypadku. - dodałam. W tym momencie wyszła Edi ubrana w sukienke. ...Zaraz, zaraz... ona i sukienka?...
- Już wychodzę. Nie przeszkadzajcie sobie. - powiedziała wychodząc.
- Idziesz na zakupy? - zapytałam.
- Tak, z Charlsem. - odpowiedziała i wyszła.
- Oni są słodcy. -stwierdziłam.
- Ty jesteś słodka. - usłyszałam głos Leo.
Sukienka Edi

~Leondre:
Ona jest taka cudowna... Ma w sobie tyle charyzmy i optymizmu. Kogoś takiego potrzebuję. Spojrzałem na jej ciało, gdy odwróciła się do mnie plecami. Była doskonała. Podszedłem do niej i objąłem ją w talii.
Zobaczyłem na jej biodrach, w sumie to na brzuchu blizny.
- Co to jest?- zapytałem. Ona milczała wpatrując się w podłoge. - Cięłaś się? - ponownie zadałem pytanie.
- Może...- odpowiedziała mi Maja i w szybkim tępie zaczęła zakładać koszulę.
- Nie przejmuj się, nie chciałem Cię urazić. Jestem debilem. Przepraszam. - podszedłem do niej i zacząłem zapinać jej koszule.
- Ja ci wszystko wytłumaczę, ale później... - powiedziała Maja. - Nie jesteś Debilem... Jesteś najwspanialszym chłopakiem, jakiego poznałam.
- A ty najwspanialszą dziewczyną... - uśmiechnąłem się do niej, co ona odwzajemniła. - Nie rozumiem, dlaczego ty nie chcesz ze mną by... - dodałem, ale ona zatkała mi usta...
~Maja:
Zatkałam mu usta. I szybko próbowałam zmienić temat
- Włączymy jakiś film? - zapytałam.
- Jasne, ale najpierw odpowiedz. - zaszantarzował mnie.
(w tym samym czasie)
~Edyta:
Wyszłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam biegnącego do mnie Charlsa.
- Hej. - cmoknął mnie w policzek.
- Hej. - uśmiechnęłam się.
- Mam coś dla ciebie. - powiedział uśmiechając się.
- Dla mnie? - zarumieniłam się. Dał mi pięknie zapakowaną paczkę.
- Otwórz! - rozkazał. W środku była złota bransoletka z napisem " Jesteś moją księżniczką" (oczywiście po angielsku).
- Nie mogę tego przyjąć. - stwierdziłam.
- Jak to? - zdziwił się. - Nawet napis się zgadza. - dodał zakładając mi ją na ręke. - Jeśli tego nie przyjmiesz to zranisz nie tylko mnie, ale i moją mame, która pakowała to godzine.
- Jesteś cudowny! - pocałowałam go w policzek. On nie odpuścił i wpił się w moje usta. - Charlie, jesteś dla mnie dość nie typowym przyjacielem. - stwierdziłam.
- A może kimś więcej? - jego pytanie mnie rozbroiło.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Kim? - zapytał.
- Kiedyś się dowiesz. - odpowiedziałam. On objął mnie i razem ruszyliśmy na zakupy. Szliśmy w ciszy, aż nagle on odezwał się.
- Ślicznie wyglądasz. - ja jednak tylko się uśmiechnęłam. Nigdy nie wiem, co odpowiedzieć na komplementyPo jakimś czasie doszliśmy do galerii handlowej. Tam zaczęło się zakupowe szaleństwo.
~Maja:
Leo wypytywał mnie o moją przeszłość. Zaczęłam
- A więc, zawsze byłam ta brzydka i... - nagle zadzwonił telefon. Odebrałam.
- Tak? Piter?
- Hej, Majka wpadniecie do mnie jutro. Ogarniemy sprawe z nagrywaniem waszej płyty.
- Tak, jasne.
- Super. To cześć.
- Pa, do jutra.
- Nie zapomniałaś o czymś? - zazdrośnie zapytał Leo.
- O cholera. Przepraszam misiek.
- Teraz to misiek... - burknął.
- Możemy pojutrze... we wtorek wyjść razem. Bo w środę śpiewacie. Koncert... Fajna sprawa.
- Będziesz na koncercie? - zapytał. A temat sam się zmienił. Nie byłam jeszcze gotowa na rozmowe o mojej przeszłości. Ale kiedyś ten temat wróci.
- Jasne. - zaśmiałam się.
- Czeka Cię tam niespodzianka. - pocałował mnie w policzek, poczym zaczął szukać filmu.
- Co oglądamy? - zaciekawiłam się.
- Może Władca pieścieni?
- Jesteś kochany. To moja ulubiona saga. Jesteś naprawdę cudowny. - ponownie cmoknęłam go w policzek. Następnie się w niego wtuliłam. Nagle do pokoju...
~~*~~
No i kolejny rozdział. :)
Ogółem, muszę się Wam pożalić. Maja daje mi na tyle mało kwestii,
że jestem zazdrosna hahaha. A tak na serio, to
nie jest źle. Tutaj fabuła się rozkręca i idzie na bardzo ciekawy tor.
Czekacie na kolejny rozdział? Jeśli tak, to wyraźcie opinie w komentarzach.
One bardzo motywują. :)
Pozderki. Enjoy. ^^
Cyśka xx
Hela xx